piątek, 31 sierpnia 2007

Drukarki marnują ok. 50 procent tuszu w kartridżach

Koncern Epson zlecił przeprowadzenie badań dotyczących zużycia pojemników do drukarek atramentowych. Wynika z niego, iż w momencie, gdy drukarka zgłasza brak tuszu w kartridżu, może on być jeszcze do połowy wypełniony!

Badanie na zlecenie Epsona przeprowadziło laboratorium TUV Rheinland. Jego pracownicy zmierzyli, ile tuszu pozostaje w pojemniku w chwili, gdy drukarka raportuje o jego niskim poziomie. Wyniki przeprowadzonych analiz są zastanawiające - wynika z nich bowiem, że średnio ok. 50 % zawartości kartridży pozostaje niewykorzystane, bez względu na model drukarki.

Badanie przeprowadzono osobno dla wydruku fotografii i dokumentów. Do pierwszego z wymienionych testów użyto losowo wybranych obrazów, a do drugiego - przykładową prezentację PowerPoint. Przeciętna efektywność drukarki używanej na potrzeby wydruku zdjęć wynosiła w testach 58 %, a w przypadku druku dokumentów było to 47 %. Ponieważ prezentacje takie zwykle cechują się obecnością pewnego koloru dominującego, drukowanie dokumentów oznacza szybsze wyczerpywanie się jednego koloru.

Drukarki miały drukować tyle stron próbnych, ile możliwe, do momentu wyczerpania jednego z kolorów. W tym momencie mierzono pozostałą ilość atramentu. Przed przeprowadzeniem testów i po ich zakończeniu zmierzono natomiast wagę urządzeń, aby ustalić, ile tuszu znajdowało się w pojemnikach. Zmierzono też wagę pustych kartridży (w tym celu pojemniki poddano też specjalnym zabiegom oczyszczającym w celu zapewnienia dokładności testów).

Pracownicy TUV Rheinland przeprowadzili testy na ośmiu modelach drukarek różnych producentów - Brother, Canon, Epson, HP, Kodak i Lexmark. Urządzenia reprezentowały różną wydajność, np. w drukarce Kodaka zużyte zostało 40 % podczas gdy urządzenia HP i Epsona wykorzystały 80 % tuszu. Urządzeniami o najsłabszych osiąganych wynikach były zwykle drukarki korzystające z kartridży multi-ink, w tym drukarki, w których kolor dostarczany był z pojedynczego pojemnika C/Y/M oraz modele drukarek wykorzystujące kartridże pięciokolorowe.

Wierzyć czy nie wierzyć?

Firma Epson, zlecając badanie, chciała dowieść niekorzystnego wpływu marnotrawstwa tuszu na środowisko naturalne oraz większej wydajności urządzeń korzystających z osobnych pojemników z atramentem. Koncern posiada bowiem w swojej ofercie tylko drukarki wyposażone w oddzielne dla każdego koloru kartridże, przez co po wyczerpaniu jednego koloru można dokupić pojemnik z tym kolorem, a nie - jak w przypadku urządzeń wielokolorowych, wymieniać cały kartridż.

Należy podkreślić, iż przeprowadzone testy nie zmierzyły kosztów uzyskania wydruku, liczby stron, jaką mogła wydrukować każda z drukarek przed wyczerpaniem koloru ani nie uwzględniły zużycia tuszu w cyklach oczyszczania, okresowo wykonywanych przez drukarki (ten ostatni czynnik jest postrzegany jako znacząca przyczyna marnotrawienia zapasów tuszu). W urządzeniach z osobnymi pojemnikami, mimo ich większej wydajności, koszty wydruku strony mogą być bowiem wyższe.

Ludwik Krakowiak
PC World Komputer

piątek, 24 sierpnia 2007

Widzieć drukarkę

Czytelnicy, którzy pamiętają początki komputerów osobistych, powiedzmy sprzed dwudziestu lat (Macintosh 68k, PC 286), mają zapewne ciągle podobne wyobrażenia o tym, jak działa komputer. W tamtych czasach wszystko było łatwe i proste: niewiele urządzeń peryferyjnych, oczywiście żadnej sieci, więc i drukarka podłączona na sztywno do portu szeregowego lub równoległego. Ówczesna drukarka była zresztą czymś kompletnie anachronicznym. Mechaniczne urządzenie, w gruncie rzeczy przypominające maszynę do pisania i niewiele różniące się od niej jakością wydruku.

Chociaż od początku obrazki były ważniejsze od liter: ImageWriter firmy Apple miał specjalnie dwukrotnie większą rozdzielczość niż ekran komputera (144 vs. 72 dpi), aby łatwo można było drukować zrzuty ekranowe oraz monochromatyczne obrazki tworzone w programach do rysowania. Z dzisiejszej perspektywy, gdy drukarka atramentowa o rozdzielczości dobrze ponad 1000 dpi i kolorze sześcioatramentowym jest dodawana do komputera za kilkadziesiąt dolarów, te dwadzieścia lat to więcej niż stulecie. To przepaść technologiczna, ale także przepaść w sposobie korzystania z urządzeń podłączonych do komputera.

Jak drukowało się dwadzieścia lat temu? Przede wszystkim trzeba było założyć papier, mało kto bowiem drukował na luźnych kartkach, wszyscy mieli "pożyczoną" tzw. składankę, powszechnie stosowan na drukarkach wierszowych w centrach komputerowych. Równe włożenie papieru w prowadnice było warunkiem koniecznym uzyskania jakiegokolwiek wydruku. Ale nie wystarczającym.

Często gęsto głowica drukująca (druty popychane elektromagnesami) zakleszczała się. Dziś każda drukarka-plujka ma narzędzie programowe do automatycznego przepychania mikroskopijnych dyszek.

Wtedy jedynym sposobem uruchomienia zapieczonej głowicy było moczenie w spirytusie, oczywiście denaturowanym, bo rektyfikowany podobno szkodził drutom. Pewnie jeszcze bardziej szkodził użytkownikowi, o ile w chwilach frustracji komputerowej aplikował go wewnętrznie. Ale oporna głowica oraz krzywo włożony papier to był dopiero wstęp do uzyskania wydruku. Należało jeszcze mieć taśmę barwiącą, która miałaby w sobie dosyć tuszu do wyprodukowania kropek na papierze. Gdy taśma, skądinąd podobna do tej z maszyny do pisania tylko zapakowana w plastykowe pudełeczko, była sucha, to na nic nie zdawały się wszelkie wysiłki.

Nie było żadnego wydruku. Słyszałem o artyście, który drukował swoje obrazki w ogóle bez taśmy - wprost na cienkiej, złotej folii, która rozklepywana drutami głowicy utrwalała w płaskim relifie wszystko co było na ekranie.

Nic więc dziwnego, że prawdziwego komputerowca poznawało się po czarnych obwódkach pod paznokciami, gdyż wszyscy ciągle nasączaliśmy stare kasetki. Na rynku było zresztą wiele firm, które specjalizowały się w obsłudze drukarek, co właśnie oznaczało odmaczanie głowic oraz rekultywację suchych tasiemek.

Innych problemów z drukarkami na ogół nie było.

W szczególności brak sieci powodował, że wydruk otrzymywało się w czasie rzeczywistym. Jeśli po wybraniu polecenia "drukuj" nie usłyszało się jazgotu drukarki, to mogło to oznaczać tylko dwie rzeczy. Albo drukarka nie była włączona do prądu, albo kabelek łączący ją z komputerem obluźnił się. Dlatego pomysł firmy Apple, aby sieciować nie tylko drukarki laserowe (ówczesna cena ponad osiem tysięcy dolarów), ale także matrycowe, okazał się takim hitem. Dobre oprogramowanie systemowe pozwalało z poziomu pulpitu wybierać drukarkę po nazwie. Moja domowa laserówka do dzisiaj nazywa się LaSerek, bo mam do niej stosunek osobisty jak do starego przyjaciela, znanego od siedmiu lat.

Zresztą posłuży zapewne następne pięć, o ile będę w stanie zdobyć ładunki toneru. Na szczęście LW 4/600 jest zgodna z popularnym modelem drukarek HP, więc ciągle mam dostęp do odzyskanych ładunków, zupełnie jak kiedyś do nasączonych tasiemek.

Dziś technologia poszła tak do przodu, że lokalne drukarki USB uwspólnia się bezprzewodowo, a wszystko dzięki nowoczesnym protokołom sieciowym. Tylko starzy makowcy w żaden sposób nie mogą przyzwyczaić się do zaniku stref AppleTalk. Nic więc dziwnego, że wielu z nich ma przygody takie jak moja znajoma, które w kilku listach usiłowała niedawno dowiedzieć się ode mnie, dlaczego jej ulubiona i prywatna drukarka po przeniesieniu biura na inne piętro przestała ukazywać się w okienku Wybieracza (Chooser), choć pod systemem X wszystko jest w porządku.

Moja diagnoza, że powinna skontaktować się z administratorem sieci i sprawdzić, czy nowy przełącznik w ogóle obsługuje AT, wywoła wściekłość mojej korespondentki. Jak to, przez kilkanaście lat widziała drukarkę, a tu nagle nic, dlaczego? No właśnie, dlaczego?!

A przecież znajoma powinna być szczęśliwa, że drukarka jest dziś samoistnym bytem na sieci, z własnym numerem IP i możliwościami komunikowania się z całym, dosłownie z całym światem. To ostatnie, aczkolwiek być może wygodne, gdy drukarki wreszcie zaczną same zamawiać nowe ładunki tuszu lub toneru, jest przekleństwem w sieciach otwartych, bo każdy może próbować na nich drukować, o ile tylko znajdzie cudzą drukarkę.

Jakże daleko odeszliśmy od rąk pobrudzonych tuszem i mizernej rozdzielczości, niewiele lepszej od ekranowej, a jednocześnie od drukarki, którą widać zarówno w sensie dosłownym, bo jest pod ręką, jak i szerszym, bo jest zawsze aktywna?

Jedno jest pewne: biuro bez papieru, wieszczone jeszcze dwadzieścia lat temu jako coś oczywistego, nie tylko nie istnieje, ale w ogóle nie wydaje się możliwe. Ile stron papieru zadrukowali Państwo w ostatnim miesiącu, a ile w ostatnim roku?!

Moja znajoma nigdy już nie odzyska owych dziewiczych wspomnień z czasów, gdy drukarka była jej i tylko jej. Na własność.


Kuba Tatarkiewicz
źródło: http://www.digit.pl

środa, 22 sierpnia 2007

Drukarka dla niecierpliwych

IBM zaprezentował nową wersję drukarki Infoprint 4100. W ciągu minuty urządzenie jest w stanie zadrukować przeszło 100 metrów papieru.

IBM Infoprint 4100 posiada toner i wykorzystuje technologię druku laserowego, ale na tym kończą się podobieństwa do standardowych drukarek biurowych.

Urządzenie jest w stanie wydrukować egzemplarz powieści "Wojna i pokój" Tołstoja w niespełna minutę; wydruk, którym można by zakryć ścianę Empire State Building - w niecałe cztery.

Infoprint 4100 drukuje na taśmie, którą musi pociąć inne urządzenie. Drukarka ma wielkość małego samochodu, a jej najtańsza wersja kosztuje 500 tys. USD. Dodatkowe wyposażenie może sprawić, że kwota ta będzie nawet dwukrotnie wyższa.

Oferta "Big Blue" jest skierowana do banków, operatorów telefonicznych i innych firm, które produkują wydruki na skalę masową. Warto dodać, że istnieją systemy druku atramentowego, które pracują jeszcze szybciej niż nowość IBM-a.

IBM jest liderem rynku super-szybkich drukarek. Głównym - i właściwie jedynym - konkurentem firmy w tej dziedzinie jest holenderskie Oce.

źródło: http://di.com.pl

wtorek, 21 sierpnia 2007

Drukarka, która... leczy

Naukowcy z Uniwersytetu Manchesteru pracują nad techniką, która ma przyspieszyć proces leczenia. Rozwiązanie oparte jest na... drukarce atramentowej.

Specjalistyczne drukarki atramentowe mogą już wkrótce znaleźć zastosowanie w inżynierii tkankowej.

Według prof. Briana Derby, technologia "reperacji" skóry i kości z użyciem drukarek ma szanse trafić do medycyny już za 5-10 lat.

Rozwiązanie - które angielscy naukowcy przygotowują wspólnie z firmą Xaar - polega na precyzyjnym natryskiwaniu na ciało pacjenta specjalnie spreparowanych żywych komórek.

Precyzyjne wystrzelenie takiego "koktajlu" umożliwia regenerację utraconych tkanek. W ten sposób pacjentowi można aplikować komórki tkanki mięśniowej, a także komórki kościotwórcze i chrzęstne.

Aby ograniczyć ryzyko odrzutu, preparat przygotowany będzie z komórek pobranych od pacjenta. Podobne badania prowadzi się w USA i Japonii.

źródło: http://di.com.pl/

Drukarka szkodliwa jak... papierosy?

60 drukarek zostało poddanych testom przez naukowców z Queensland University of Technology w Australii. Wyniki były zaskakujące.

Jak podaje BBC z poddanych testom urządzeń aż 1/3 drukarek laserowych emituje niezwykle małe cząstki, które przez drogi oddechowe mogą dostać się do płuc i poczynić tam szkody podobne do wywoływanych przez dym papierosowy.

Naukowcy zmierzyli, że poziom szkodliwych cząstek wzrasta 5-krotnie w czasie godzin pracy, gdy wykorzystywane są drukarki. Co więcej występuje on także, gdy używany jest nowy toner oraz w przypadku drukowania obrazów.

W związku z powyższym badacze sugerują, by na drukarkach zamieszczać odpowiednie ostrzeżenia, a także, by urządzenia te pracowały w dobrze wentylowanych pomieszczeniach.

źródło: http://di.com.pl

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Drukarka

Drukarka - urządzenie peryferyjne współpracujące z komputerem, służące do przenoszenia danego tekstu, obrazu itp. na różne nośniki druku (papier,folia, płótno, płyty CD itp). Niektóre drukarki potrafią również pracować bez komputera, np. drukować zdjęcia wykonane cyfrowym aparatem fotograficznym (po podłączeniu go do drukarki lub po włożeniu karty pamięci z zapisanymi zdjęciami do wbudowanego w drukarkę slotu).

Mianem drukarki określa się też sterownik w systemie operacyjnym, natomiast samo urządzenie określane jest wówczas jako urządzenie drukujące.

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Drukarka